Autor: Lucyna Maria Rotter (Page 28 of 86)

Izrael – Jerycho

„Chcesz wiedzieć, jakiej natury

Muzyka? Jerycha mury

Nie taranem ani działy

Lecz od niej poupadały”.

Często gdy słucham muzyki błąka mi się w myślach ten fragment „Do lutni” Wespazjana Kochowskiego. Jaką muzyka ma moc!

Ale dzisiaj myśl pomknęła dalej bo do Jerycha, które według opisu w Tanach poddało się sile muzyki. Izrael zdobył to miasto siłą muzyki a nie oręża! Tutaj przecież Mojżesz ujrzał pierwszy raz Ziemię Obiecaną prze Ha.szem. To pierwsze Jerycho – być może najstarsze miasto świata – dzisiaj jest stanowiskiem archeologicznym. W trakcie prac odkryto między innymi piękne mozaiki z synagogi datowanej na VI wiek. W pobliżu wznoszone były jednak kolejne „wersje” Jerycha, to z czasów Antoniusza, Kleopatry, Heroda Wielkiego i te późniejsze. Nie należy się temu dziwić – teren obfituje w źródła wody. Najbardziej znane jest chyba źródło Eliasza. To wiąże się z uzdatnieniem i oczyszczeniem z trucizny wody, która uniemożliwiała życie w Jerycho ludziom i zwierzętom.

Dzisiaj uwagę przykuwa, z dala widoczny już klasztor Kuszenia. Przyklejony do skały, wisi jakby trzymany jakąś boską siłą i tylko jej zawdzięcza to lewitowanie nad wąwozem Nahal Prat. Pierwsze pustelnie powstały tu już w IV wieku, kolejne w VI a od XII mieści się tutaj prawosławny monastyr. Warto się wspiąć (lub dojechać jeśli ktoś komfort ceni a gotówką dysponuje), bowiem klasztor skrywa cenny skarb – grotę Jezusa. Według tradycji chrześcijańskiej tutaj właśnie przebywał Jezus, gdy czterdzieści dni pościł na pustyni i gdy był poddany kuszeniu. Jerycho nazywane było miastem tysiąca palm i faktycznie jest ich tutaj sporo. Jednak drzewem przyciągającym turystów jest sykomora. Według tradycji na nią właśnie miał wspiąć się opisany w Nowym Testamencie Zacheusz.

Jeszcze jedno z Jerychem się kojarzy – róża jerychońska. Przedziwna ta roślina jest w stanie długo „udawać” uschniętą by nagle roztoczyć swój urok gdy choć kropę życiodajnej wody otrzyma…

Muzyka i kwiaty – choćby i jerychońskie… rozmarzyłam się… a może tylko zamyśliłam… 😉

Izrael – Kefar Kanna

Jest taki jeden cud opisany na kartach Nowego Testamentu, który znają wszyscy, nie ważne – wierzący czy nie, albo wierzący inaczej. 🙂 Na przestrzeni wieków wiele miejscowości Izraela pretendowało do szczytnego miana miejscowości pierwszego cudu Jezusa. Od XVII wieku uznaje się, że biblijna Kana Galilejska to współczesne Kefar Kanna. Miejsce najsłynniejszego wesela wszechczasów upamiętniają dwie świątynie – katolicka i prawosławna. W obydwu dominantą wystroju są stągwie kamienne upamiętniające wydarzenia – to z wodą i winem. Katolicka świątynia pod wezwaniem Pierwszego Cudu Jezusa jest pod opieką franciszkanów. Świątynia wzniesiona został w XIX wieku ale na miejscu kościoła istniejącego tu od wieku VI (w podziemiach fragmenty zobaczyć można). Oczywiście zarówno zakonnicy franciszkańscy jak i mnisi prawosławni przekonują, że są w posiadaniu tych właśnie stągwi, w których woda za sprawą cudu zamieniona została w wino.

W opisanej na kartach Nowego Testamentu Kanie dokonał się jeszcze jeden cud – uzdrowienia syna urzędnika królewskiego. Tutaj też narodził się św. Bartłomiej Apostoł. Niezmiennie jednak Kanna – winem słynie! W większości sklepów z pamiątkami sprzedawane jest wino. Oczywiście takie samo jak za czasów Jezusa. 😉 Próbowałam – delikatnie mówiąc, nic porywającego. To chyba jakieś inne szczepy w winnicach okolicznych, bo według opisu biblijnego – trunek miał być przedni!

Zasadniczo przez wieki miasto było raczej zamieszkiwane przez społeczność chrześcijańską ale grupa Żydów też tu mieszkała i rozwijała się. Do Kefar Kanna warto przyjechać też w określone jorcait, bo są tu pochowani słynni rabini Abba ben Joseph bar Ḥama i Rav Huna, a ciut dalej rabin Szymon ben Gamliela II. Prace archeologiczne pozwoliły odkryć też trochę śladów mozaikowych z istniejących tu przed wiekami synagog.

Izrael – Koziba

Jedzie się i jedzie niemal środkiem bezdroży pustynnych. Dookoła piach i skały jak malowanie – ostatecznie to pustynia Judzka. I gdy człowiek już się przyzwyczai do monotonii krajobrazu – wyrasta za zakrętem monastyr. Ten akurat to Koziba, a żeby po polsku zabrzmiało – monastyr św. Jerzego Koziby. Nad urwiskiem Nahal Prat w piątym wieku wzniosło go (początkowo jako oratorium) pięciu mnichów i tak sobie do dzisiaj trwa, choć zdarzało się, że trzeba było ściany podnosić z ruiny… Ta ostatnia odbudowa miała miejsce na przełomie XIX i XX wieku. I w sumie jak na takie „podnoszenie” to zupełnie nie mało zachowało się fragmentów z zamierzchłej historii. A to jakaś mozaika z VI wieku, a to relikwie z VII. Sarkofag Koziby i jego szczątki – oczywiście też są.

Ale miejsce to znane jest też z Tanach. Adummim z Księgi Jozuego albo Perath z Księgi Jeremiasza – to prawdopodobnie to miejsce. A może to też miejsce z może ulubionego Psalmu 23?

Ale do monastyru wracając. Lubię takie miejsca. Ale te, które mnisi lub mniszki wznosili w najdziwniejszych i najbardziej niedostępnych zakamarkach. Takie przyklejone do zboczy, zawieszone na czubku wzgórza, gdzie dostać się – oznacza karkołomną (momentami dość dosłownie) wspinaczkę. Tam jest tak jakoś inaczej. I to nie to, że pachnie cudownie kadzidło, że ściany osmolone od kaganków i świec, że zwykle żywi żyją po sąsiedzku z tymi, po których już tylko kości zostały… to nie to… W takich miejscach jakoś czas chyba inaczej płynie… i to nie to, że wolniej… on płynie ciszej…

Izrael – Masada

„Masada już nigdy nie padnie”. Taką przysięgę składają w tym właśnie miejscu żołnierze Izraelscy. Jest w tym coś niesamowicie emocjonalnego, podniosłego, budującego…

Herod miał spore zakręcenie na punkcie zagrożenia swojego własnego życia i zdrowia. Zważywszy na jego stosunek do świata i ludzi – obawy były uzasadnione… Zapewne niejedna osoba chętnie by mu… Ale, zakręcenia mogą czasem do dzieł wielkich się przyczynić (przypadkiem najczęściej). Masada wygląd swój i sławę zyskała właśnie dzięki decyzji Heroda, który nakazał rozbudować i unowocześnić pałac i twierdzę która stała się w konsekwencji nie do zdobycia. Miała mu zapewnić ochronę cennego zdrowia i życie… Nigdy z niej po „remoncie” nie skorzystał, ale twierdza wyszła imponująco! Swoją drogą przydała się w czasie Powstania Żydowskiego, stając się twierdzą dla Zelotów, a jej obrona do dziś jest symbolem heroicznej walki do krwi ostatniej. Nadal wdać ślady obozu wojsk rzymskich, które długo trudziły się by Masadę zdobyć. Ni bronią, ni głodem jej nie wzięli… Dopiero po usypaniu rampy udało im się to. W twierdzy znaleźli stos ciał. Obrońcy pod wodzą Ben-Jair’a widząc, że już nie mają żadnych szans, woleli zginąć niż zhańbić się poddaniem…

Na szczyt można dotrzeć Wężową Ścieżką (survival!) lub wyjechać kolejką linową (rekomenduję!). Generalnie lubię upały ale Masada to prawdziwa patelnie! Widoki jednak mimo żaru lejącego się z nieba wyborne. Tutaj naprawdę nie można było podejść niezauważonym. Ale wystarczy wejść w jakieś zakamarki by poczuć miły powiew chłodnego wiatru. Taka „naturalna” ale wymuszona zmyślną architekturą – klimatyzacja. Błądząc po ruinach, myślałam o Herodzie. Pomysłowość muszę mu przyznać. W twierdzy przechowywany był zawsze roczny zapas oliwy i zboża. Łaźnie i baseny dawały ochłodę, a olbrzymia cysterna – wodę zapewniała. Jak bardzo się to wszystko przydało w trakcie Powstania Żydowskiego… Twierdza, której nie można zdobyć… Twierdza, która nieprzerwanie trwa od wieków… „Masada już nigdy nie padnie”…

Izrael – Megiddo

Stanowisko archeologiczne w Megiddo, niemal w samym sercu Parku Narodowego w Dolinie Galilei. Już w epoce brązu było tu otoczone murami miasto z kanalizacją, świątyniami, pałacami. Na egipskich tekstach złorzeczących nazwa miasta się pojawiła – i chyba były skuteczne bo badania archeologiczne wskazują na upadek miasta w XIX w pne. Ale dwa wieki później – na nowo rozkwita. W 1478 roku p.n.e, znowu Megiddo ma problem z Egiptem… Tym razem skończyło się na bitwie i…. ponownym zniszczeniu miasta. O Megiddo można przeczytać też na karatach Tanach – i to wielokrotnie, ale dopiero za panowania Dawida weszło w skład obszaru Królestwa Izraela.

Zachował się tutaj cały system zaopatrywania w wodę z IX pne. To chyba największa atrakcja miejsca. Tunelem 30 metrowym schodzi się daleko w głąb pod ziemię. Teraz woda tu nie płynie ale idea była fantastyczna. Można było czerpać wodę nie wychodząc z miasta – co niekiedy przecież bywało niebezpiecznym.

W Megiddo byłam wiele lat temu. To był obóz naukowy. Odwiedzaliśmy wiele stanowisk archeologicznych w Izraelu. Ale Megiddo – zapamiętałam. Wiał przyjemny wiatr… i szumiało listkami pnącza pieprzowe… Skąd się wzięło – nie wiem ale pierwszy raz widziałam wtedy jak rośnie sobie – pieprz!

Izrael – Morze Martwe

Nie umiem pływać. Od takiego wyznania wypada zacząć. 🙂 I nawet nie to, że nie próbowałam – po prostu nie umiem i basta! Są jednak podobno miejsca na świecie gdzie nie da się utonąć. Na przykład Morze Martwe. Zasolenie tego bezodpływowego akwenu jest tak duże, że człowiek utrzymuje się na powierzchni bez najmniejszego zaangażowania ze swojej strony. Przy okazji nic w wodzie nie zaatakuje i nie nadgryzie bo życia organicznego w tak słonej wodzie też właściwie brak. Byłam, sprawdziłam, dokonałam zanurzenia i… szłam na dno jak malowanie!!! 🙂

To nie znaczy, że samo morze i to co wokół niego nie kusi pięknem i nie nęci by odwiedzić! Sam brzeg morski pełen kryształków solnych układających się w dziwaczne zacieki, tu i ówdzie asfalt leży (ale nie wylany przez człowieka w formie drogi, tylko wypluty przez fale morskie prosto z głębin). Wokół skały, skały i skały – pustynia Judzka. Szarobrunatne kamienie, głębokie kaniony. W sumie dwie osoby mogą stać na dwu wzniesieniach i porozmawiać ze sobą a nie móc do siebie podejść… W przeciwieństwie do morza – na pustyni jest życie. To jakiś ptaszek przycupnie, to jakieś kopytne przyjdą stadnie by się przywitać, nawet przekąsić coś można bo manna rośnie. 🙂 No i zachody słońca! Słoneczny klejnot czerwienią, żółcią i złotem oblewa i pustynię i taflę morza widoczną gdzieś na dole zanim nie chlupnie do wody na horyzoncie…

Izrael – Nabi Musa

Czy można pogodzić wodę z ogniem? Tak. Nabi Musa żywym przykładem (choć w tym przypadku powiedzieć żywym to spora przesada… 🙂 ). Na trasie muzułmańskich pielgrzymek do Mekki ale i równocześnie na trasie chrześcijańskich pielgrzymek do Jerozolimy jest miejsce gdzie zatrzymują się pątnicy jednych i drugich. Pielgrzymują tu też pobożni Żydzi. W Nabi Musa nawiedzić można bowiem cenotaf Mojżesza. Tradycja oddawania czci w tym miejscu jednej z najważniejszych postaci w Tanach, żywa była od wieków zwłaszcza w kręgach muzułmańskich. Meczet wzniesiony został na polecenie Saladyna, który miał mieć sen, iż tutaj właśnie pochowany jest święty prorok. Z tych zabudowań nic nie zostało. W XIII wieku do rozbudowy przyczynił się Al. – Dhaher Bayber. Niewielkie fragmenty zabudowań z tamtego okresu przetrwały do dziś. Przetrwała też inskrypcja, która głosi iż „Maqam ten, grób proroka, który rozmawiał z Bogiem, Mojżesza, został wykonany na rozkaz jego wysokości sułtana Dhaher Abu El -Fateh Baybers, w roku 668 Hijri”. W XV wieku dobudowano szereg udogodnień dla pielgrzymów. Właściwie całość przyjęła trochę funkcję karawanseraj. W XIX wieku podniesiono ją z ruin. Może dlatego, że odbywały się tutaj właśnie od XIX wieku, huczne obchody i świętowanie muzułmanów pielgrzymujących do grobu Mojżesza z Jerozolimy.

Beduini wierzą, że skała na której wzniesiony jest meczet ma magiczną moc, zaś kobiety pragnące doczekać się potomstwa przychodzą do cenotafu prosić o łaskę macierzyństwa albo o szczęśliwe małżeństwo (czasem – choć niekoniecznie – o jedno i drugie 🙂 ). Całość malownicza, pustynna… i nawet przenocować tu można, pod warunkiem, że ktoś preferuje eschatologiczny pejzaż – wokół bowiem setki grobów, osób które ceniły sobie za życia, by po śmierci znaleźć miejsce spoczynku nieopodal Mojżesza…

Izrael – Nazaret

Galilejski Nazaret. To jedno z najbardziej chrześcijańskich miast Izraela. Tu nawet niedzielę się święci! Do Nazaretu przyjechałam kiedyś prosto z bardzo tłocznych i głośnych miejsc tego świata – i wówczas odniosłam wrażenie, że jest to spokojne miasto, wręcz leniwe. Jednak naprawdę, Nazaret to jedno z większych i bardziej chaotycznych oraz gwarnych miast Izraela. Zabytków tu w sumie niewiele, zwłaszcza tych z pierwszych wieków. Kilka miejsc, tradycją przypisywanych do tych opisanych w Nowym Testamencie warto jednak odwiedzić. Bazylika zwiastowania jest jednym z nich. Świątynia XX wieczna (z wpisanymi w bryłę architektoniczną fragmentami np. XII wiecznymi), dwupoziomowa. Przez przeszklenia zobaczyć można wcześniejsze zabudowania a nawet samą grotę (reszta z tej groty teraz we włoskim Loreto – ale to inna opowieść…) obok której, miał znajdować się między innymi warsztat ciesielski Józefa. W pobliżu jeszcze kilka kościołów. Jedne pod opieką katolickich franciszkanów, inne pod opieką obrządków lub kościołów wschodnich i jak to w Izraelu bywa każdy uważa i przekonuje, że to właśnie w tym miejscu odgrywały się nowotestamentalne wydarzenia.

A wokół miasta, cudowne połacie uprawne hibiskusa!

Izrael – Qumran

Qumran na pustyni Judzkiej. Jedno z bardziej zagadkowych miejsc w Izraelu. To tutaj najprawdopodobniej znajdowało się biblijne „Miasto Soli”. Osada rozkwita w II w pne. (mając już wówczas historię tysiącleci!) Potem jakiś kataklizm, może trzęsienie ziemi a potem rzymianie – czyli też w sumie kataklizm… Qumran najbardziej kojarzy się ze znalezionymi w okolicznych jaskiniach zwojami. W sumie około 900 rękopisów. Jaskinie odkryte zostały przypadkiem. Tak często bywa! Chłopcy pędzący stado kóz, koza się gubi, chłopiec znajduje ją w jaskini i przy okazji znajduje tam gliniane naczynia ze zwojami. Potem już krok do tego by odkryciem zainteresowali się handlarze z szarej strefy, wietrząc niezły interes na tych „glinianych skorupach”, biskup wschodniego kościoła syryjskiego (który zainteresował się zwojami z podobnych pobudek) itd. itd. Oczywiście pojawiają się też archeolodzy i w rezultacie prowadzonych badań odkrytych zostaje dwanaście (ostatnią w 2017 roku) jaskiń z cennym wkładem. Właściwie znalezione teksty nie zostały do końca opracowane i upublicznione, stąd pojawiające się co jakiś czas „knucia”, jakoby zwoje zawierały jakieś tajemnice.

Prawdopodobnie mieszkali tu esseńczycy i to oni pozostawili zapisane fragmenty ksiąg Tanach ale i nie znanych dotąd tekstów z tego czasu np. „Księga Wojny”. W trakcie prac archeologicznych odnaleziono też w Qumran cysterny, cmentarz, skryptoria, mykwy itd. Była tu zapewne dość prężnie działająca wspólnota żyjąca według określonych reguł i przepisów. Prawdopodobnie praktykująca jakiś odłam judaizmu – może wspomniani esseńczycy a może sadokici albo sadyceusze a może jakaś inna grupa… Znawcy uważają, że zasady tu panujące przypominały nieco sposób życia w chrześcijańskiej wspólnocie zakonnej. Pojawiały się nawet hipotezy sugerujące, że to w Qumran powstała idea chrześcijaństwa. A jeszcze inni uważają, że były to po prostu magazyny i kryjówki, które na stałe nie były zamieszkane. Generalnie sporo hipotez, zagadek i niedomówień, ale na tym polega cudowna koncepcja nauki. Na szukaniu odpowiedzi.. i zadawaniu pytań. Również tych o Qumran.

Izrael – Seforis

Ruiny miasta Seforis – właściwie permanentne wykopaliska… Miasto przechodziło różne koleje, panowania, kultury. Od asyryjskiej przez babilońską, perską do hellenistycznej. Zmieniała się też jego nazwa (wcześniej Cippori, a później Autocratoris, pośrodku Seforis. Jeszcze później Diocaesaraea, a po zniszczeniu przez Arabów i odbudowie Suffurija, a następnie – La Sephorie). Było prawdopodobnie bardzo pięknym miejscem skoro Flawiusz nazwał je „perłą Galilei”. Miasto z czasem stało się bardzo zlatynizowanym ośrodkiem, handlu i rzemiosła, świetnie prosperującym skądinąd. Nie przeszkadzało to rozwojowi religijnemu judaizmu. Funkcjonowało wiele synagog (zwłaszcza ta z V/VI w odkryta w 1994 roku jest piękna. Na przykład mozaika z aniołami odwiedzającymi Sarę, ofiara Izaaka, znaki zodiaku, a trochę dalej menora, chleby pokładne, szofar… no ładne), mykwy, jesziwy itd… Właśnie tutaj Juda ha-Nasi (135-217), zredagował Misznę! Według tradycji chrześcijańskiej było to miejsce zamieszkania Anny i Joachima.

Obecne stanowisko archeologiczne znajduje się na obszarze Parku Narodowego Cippori. Dawne miasto widzi tu tylko wprawne oko archeologa… Jednym z lepiej zachowanych budynków jest wieża krzyżowców – to niewielki fragment wielkiej XIII – wiecznej fortecy. Mnóstwo odkryto mozaik. Cudowne są… A najpiękniejsza Mona Lisa z Galilei – piękna nieznajoma z mozaiki . Prawdopodobnie była żoną bogatego właściciela willi. A że bogatemu, kto zabroni – to też sportretował sobie żonę. 😃 Tyle, że gust miał dobry (lub trafił na dobrego artystę) bo portret – prima sort!

« Older posts Newer posts »

© 2026 Lucyna Maria Rotter

Theme by Anders NorenUp ↑