do początku   |   mapa serwisu   |   kontakt  

Czytelnia » Subiektywnie podglądane kultury świata
Polska - Bałtyk

Nie mam jakiegoś wyjątkowego nabożeństwa do plaży, nawet tej bałtyckiej, nie znoszę się opalać! Choć bardzo lubię słoneczko i ciepełko. Lubię natomiast zachody słońca... W tym reflektorze nawet plaża jest OK. Zwłaszcza, że wtedy już najczęściej mocno pustawa – co jest sporą zaletą. Ta bałtycka ma jeden minus – zimnawo jest. Ale jeśli się człowiek mentalnie nastawi – da się ogarnąć :) Bałtyckie plażowanie (w wydaniu brzegu po polskiej stronie) jest miękkie. Piasek i drobniutkie muszelki nie uwierają jakoś mocno. A i podobno (wersja dla wytrwałych) można w ramach bonusu bursztynek znaleźć. To jak sądzę bardziej się sprawdza przy okazji wschodów słońca... Ale że nieco rzadziej je widuję... Może kiedyś gdy jakiś imperatyw lub po prostu powód się pojawi - kto wie, kto wie ;)...

więcej
 
Polska - Błędne Skały

Nie łażę po lasach i górach... Nigdy nie łaziłam. Ale przypadkiem (wiem, wiem nie ma przypadków...) na przeglądanych stronach zobaczyłam foty Błędnych Skał. No myślę nazwa – szyta dla mnie na miarę dla aktualnych emocji. A i same foty wyglądały jak kadry z „Pikniku pod wiszącą skałą”. Hmmm... Ok biorę. Na miejscu okazało się, że uroczyste otwarcie sezonu równiutko za miesiąc. Ale jak już przyjechałam – myślę, lezę... I polazłam - co dość ekstremalnym przedsięwzięciem jak na moje standardy, jako że wybrałam się w towarzystwie wyłącznym własnych myśli. Początkowo pogoda zapowiadała się mizernie. Ale dość szybko przyroda skonfundowała się w niestosowności swego zachowania (pierwszy raz przecież obcowałam sam na sam z naturą) i zaczęła mi promieniami słońca podpowiadać co ciekawsze kadry. Najpierw kamienie i głazy obrośnięte mchem. Jak zielone klocki lego porozrzucane po lesie. Dalej w równie wielkim nieładzie rozrzucone bierki ściętych pni. Od czasu do czasu poukładanych w sterty. Takie przedświąteczne porządki... Szlak prowadził momentami stromo, mnóstwo kamieni i głazów, drzewa nogi korzeniami podkładały... Ale karnie lazłam jak szlak prowadził. Dopiero na górze zobaczyłam, że tuż obok asfaltowa droga prowadziła... Ażżż... czort mnie podkusił z tą karnością i szklakiem... (tu brakuje mi słowa, które dostatecznie mocno oddało by emocje... Ale post publiczny – nie wypada...) ...

więcej
 
Polska Bodzentyn

Miasto Bodzentyn. To znaczy prawa miejskie uzyskało w XIV wieku, i tak było do XIX. Potem na ponad sto lat prawa miejskie Bodzentyn stracił by odzyskać je w 1994 roku. Warto tu przyjechać z kilku powodów. Miłośnicy zabytków urbanistyki (i drewnianej zabudowy - i murowanej) znajdą tu perełki. I fascynaci tanatoturystyki – też, bo ciekawe cmentarze (katolicki i żydowski i wojenny) oraz mogiły powstańcze. Ale... na pewno warto odwiedzić ruiny XIV- wiecznego pałacu biskupiego. Biskup krakowski Bodzęta wzniósł tu na początek drewniany dwór.  Dwór dość szybko podupadł a w tym samym miejscu biskup Florian Mokrski zainicjował murowaną zabudowę. I chyba nie najgorzej mu wyszło skoro podobno w 1410 roku sam Jagiełło się tu zatrzymał i nawet posłów podejmował. Następne rozbudowy i przebudowy dały kolejno renesansowy i barokowy PR zabudowie. No ale w XIX wieku zamek opustoszał i... stał się składnicą darmowego budulca...   Efekt tego taki, ze dzisiaj stercza w niebo jedynie nagie kikuty ruin...

więcej
 
Polska - Bolestraszyce

Bolestraszyce, niewielka wioska. Urokliwa, sielska, zaściankowa... Nie bez przyczyny Piotr Michałowski tu chwilkę mieszkał i malował. Można byłoby wyłuskiwać ślady historii (zamkowo – dworskie klimaty) lub kultury ludowej, ale... Właściwie do Bolestraszyc przyjeżdża się z powodu natury! A precyzyjniej z powodu arboretum. Początkowo był to park dworski. Arboretum na jego bazie, powstało w 1975 roku, i się ślicznie rozwinęło, bo obecnie ma bodaj ponad 300 ha! Wiele tysięcy roślinek pogrupowanych w kolekcje: od wodnych, przez bagienne, aż do takich „sucholubnych” (oj... kompletnie się na tym nie znam :) ) Cudnie układają się w opowieści, urokliwe alejki, zakamarki cieniste, oblane słońcem klomby, szumiące wodą pejzażyki... A pośród zieleni w stu różnych odcieniach – pięknie wpisują się zabudowania podworskie, obecnie służące jako sale wystawowe, pracownie i biura.

Ach! mają tutaj ogród sensualny... Hmmm.... Myśl mi pognała w artystyczne, acz nie do końca bezpieczne dla publicznych dywagacji przestrzenie... ;) A tu po prostu jest to ogród dedykowany dla osób z niepełnosprawnością ruchową lub dysfunkcją wzroku... No zacnie! Acz nazwa... hmmm... ciut myląca ;)...

więcej
 
Polska - Brody

Taka maleńka niepozorna wioska. Brody nieopodal Kalwarii Zebrzydowskiej. Historia zacna. Bo były to włości rodu Radwanitów, a najstarsze zapiski XIV wieku sięgają. Zwykle takie wioski maja piękny pejzaaaż (i tu tak właśnie jest! Zwłaszcza gdy jesienią w złotą godzinę słońce ciepłem promieni otula zielenie, żółcienie, rudości i burgundy drzew…) i świadomość (mniej lub bardziej powszechną wśród mieszkańców ;) ), że historię to my mamy, że ooooo… !  Ale tutaj jest coś jeszcze. Centrum wsi to „Grobek”. Tak potocznie nazywa się Kościół Grobu Matki Bożej. To część dróżek kalwaryjskich, które w dwu przecinających się szlakach rozsypane są po okolicy. Ten w Brodach – ma przypominać sarkofag. W centralnej części ołtarz, na nim trumna i figura Maryi. Jak „Grobek” - to w sumie logiczne...

więcej
 
Polska - Chęciny

Na przełomie XIII i XIV wieku w Chęcinach wyrósł warowny zamek. Jak to wówczas w zwyczaju było – na samym wierzchołku wzgórza…  Zamek od początku miał dobry PR Zwoływano w nim zjazdy możnowładców i rycerstwa… A nawet skarbce całe deponowano. Tak zrobił biskup gnieźnieński w obawie przed Krzyżakami. Widoki z zamku ładne. W sumie na tyle wysoko, że bezpiecznie się można czuć. A i sam zamek taki w sam raz – przytulny :)  Może dlatego był rezydencją królowych i wdów po królach. Przy czym dla porządku należy dodać, że panie nie zawsze z własnej woli i ochoty tu pomieszkiwały… Zameldowała się w zamku Adelajda - druga żona Kazimierza Wielkiego, ale i jego siostra Elżbieta. No i oczywiście moja ulubienica spośród królowych polskich – Bona Sforza....

więcej
 
Polska - Dolina Chochołowska

Jakieś 10 kilometrów!!!! Oj poczułam w nogach… Zwłaszcza, że śnieg jakoś mocno nie ułatwia… Dolina Chochołowska to jedna z bardziej urokliwych w polskich Tatrach. Nawet gdy natura popudruje świat śnieżnym puchem. Najpierw wąwóz, kolejne bramy a potem dolina za doliną. W XVI wieku zaistniał tutaj epizod górniczo hutniczy. W sumie dość długi bo do XIX wieku. Do dzisiaj po nich zostały tylko nazwy typu Polana Huciska. Mniej więcej wtedy gdy kończyła się działalność górniczo-hutnicza, zaczęło się odkrywanie turystyczne. A gdy w latach trzydziestych XX wieku wybudowano na Polanie Chochołowskiej schronisko – zaczęło się dziać na poważnie :) To obecne to jednak lata 50-te. No a teraz – tak po prostu fajnie się tu łazi. I jest to opinia sporej ilości osób, bo na samotne wędrowanie raczej nie ma co liczyć :). Filmowcy też docenili Chochołowską. Stała się anturażem dla kilku scen z „Janosika” – co w sumie oczywiste, i „Potopu” – co mniej oczywiste, ale kino ma swoje prawa ;)...

więcej
 
Polska - Dolina Kościeliska

ruga co do wielkości dolina w polskich tatrach – Kościeliska. Ojej… ile tam piękności natury! Podobnie jakChochołowska – również ta związana była z działaniami hutniczymi. Wydobywano tu srebro i miedź od XV wieku. Tędy prowadził też szlak na Słowację. Czasem kupiecki, czasem przemytniczy – ale prowadził :) Stąd i zbójnicy! Okazja czyni itd…. Przy trasie, w sumie na samym początku – zbójnicka kapliczka. Podobno faktycznie zbójnicy tatrzańscy ją ufundowali. Bo to zbójowanie zbójowaniem ale z „górą” lepiej żyć w zgodzie ;) Tak naprawdę to jest fundacji górników – ale legenda fajniejsza :)...

więcej
 
Polska - Duszniki Zdrój

Pierwsze wzmianki o Dusznikach Zdroju z X wieku. Wtedy oczywiście nie był tam zdrój a warownia własności Panowiców. Potem – że miasto – to już XIV wiek. Kawał historii. I samego uzdrowiska w sumie też bo pierwsze wzmianki, że woda tam lecznicza z XV wieku! Ale miasto głównie z handlu, a potem przemysłu papierniczego i tkackiego się utrzymywało. W XVIII wieku jednak i wodą się mocniej zainteresowano. Zaczęły się pojawiać pawilony, kąpieliska, pijalnie i takie tam konieczne elementy by całość zaczęła dziać i zainteresowanych przyciągać i kusić. Skusiła też Chopina. A właściwe jego matkę, bo sam Fryderyk miał wtedy jakieś kilkanaście lat. Ale tak czy tak do wód przyjechał i co ważne –w między czasie dał dwa koncerty (podobne pierwsze zorganizowane jego występy).  Swoją drogą warto do Dusznik teraz na początku sierpnia przyjeżdzać, bo dla sentymentu wspomnienia pewnie tych koncertów, organizowane są Międzynarodowe Festiwale Chopinowskie, które sławy przyciągają! ...

więcej
 
Polska - Gdański mieszczański

Sama nie wiem... czy Gdańsk jest bardziej ceglasto gotycki czy bardziej przypomina mi swoimi wąskimi kamieniczkami pudełeczko z piernikami albo czekoladkami. Jeśli tę drugą opcję weźmiemy pod uwagę na początek (łaziłam po robocie i przed spóźnionym obiadem co wiele tłumaczy...) to chyba te renesansowe i manierystyczne najbardziej urocze - takie polukrowane J Wielka Zbrojownia w tym rekordy bije jak nic; chociaż taki Dwór Artusa wcale a wcale nie ustępuje. A! i wszystko posypane cukierkami bursztynów. Jest tu ich całe mrowie – i to oczywiste. Straganiarze, obwoźny sprzedawcy, dekoracje tu i tam, w sumie to jest cała uliczka (ul. Mariacka), na której są JEDYNIE sklepy z bursztynową biżuterią! Tu nawet stadion jest „bursztynowy”... Ale... Tą właśnie wspomnianą uliczką przechodząc przez bramę iście przypominającą „moją” floriańską (ach te kalki...) nad brzegiem Motławy się ląduje....

więcej
 
<<  poprzedni  1   2   3   4   5   6   7   8   9   10   11   12   13   14   15   16   17   18   19   20   21   22   23   24   25   26   27   następny  >> 
 
© 2022 lucynarotter.com.pl | Tworzenie stron internetowych