do początku   |   mapa serwisu   |   kontakt  

Czytelnia » Poznawanie świata
Francja - Strasburg

Stolica Alzacji – Strasburg. Głównie z Parlamentem Europejskim i Radą Europy dzisiaj się kojarzy. Zdecydowanie jednak na sztuce Strasburga skupić się należy, bowiem od 1988 roku zabytkowe śródmieście tego miasta wpisane zostało na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Całe miasto opływają i przecinają liczne kanały, co w sumie nadaje urokliwy klimat. Kiedyś Strasburg nazywany był miastem tysiąca kościołów (nawiasem mówiąc, nie tylko ono w Europie nosiło takie miano). Ja nazwałaby go miastem „brunatnych kościołów” – i niech to nie zabrzmi pejoratywnie! Większość zabudować, a szczególnie tych sakralnych wzniesionych zostało z piaskowca o takiej właśnie czerwono – brunatnej barwie. A, że z dwojga złego „brunatnych kościołów” lepiej brzmi  niż czerwonych lub piaskowych – więc niech nie zabrzmi pejoratywnie! Spośród licznych świątyń wymienić wypada przede wszystkim katedrę Notre Dame. To taki cudowny miks gotyku francuskiego i niemieckiego z odrobiną przyprawy romańskiej. Mnóstwo tu perełek sztuki. ...

więcej
 
Grecja - Dolina Tembi Paraskewa

Wielu ludzi widzi to co chce zobaczyć (choć rzeczywistość i prawda jest skrajnie różna od tego „patrzenia”). Znam też takich, którzy wydaje się, że patrzą – ale tak bardzo nic nie dostrzegają…

Kiedyś, tak trochę po drodze z Tesalii do Macedonii, zatrzymałam się na chwilę by odwiedzić Paraskewę – świętą od oczu. Aktualnie przebywa w Grecji w uroczej Dolinie Tembi. Naprawdę jest tam uroczo! Tutaj w źródlanej wodzie przyjmowała kąpiele Afrodyta przed spotkaniem ze swoim kochankiem Adonisem. Kiedyś była tu świątynia Apollina, który w tej właśnie dolinie zakochał się w nimfie Dafne. Dzisiaj także jest tu świątynia i trochę też z historią miłosną się wiąże. Święta Paraskewa oślepiła się by w ten sposób uniknąć ożenku z mężczyzną, którego wybrali jej rodzice. W sumie wychodzi na to, że Dolina Tembi to dziwne miejsce gdzie bogowie i ludzie mocno utrudniają sobie bardzo proste sprawy… Wróćmy jednak do Paraskewy. Żeby odwiedzić dedykowaną jej cerkiew, wzniesioną w miejscu gdzie według tradycji żyłą (właściwie cerkiew wykuta jest w skale), należy przejść przez dość długi wąski most ...

więcej
 
Grecja - Dodona

Nie znoszę rządzić. A sytuacje gdy ktoś komu ufam, podejmuje za mnie decyzje – szczerze kocham! Ten problem ma chyba wiele osób, a już na pewno sporo takich było w starożytnej Grecji. Pewnie dlatego tyle tu wyroczni, pytii itp. Itd. Najstarsza z nich to Dodona. Kiedyś mieściła się tutaj świątynia poświęcona Zeusowi i Dione. Cudowny duet! W Dione zakochał się władca nieba Zeus, a owocem tej miłości stała się bogini miłości Afrodyta. Sama wyrocznia też urokliwa. Kapłani odczytywali przyszłość z szumu liści dębu lub muzyki jaką wydawały poruszane wiatrem brązowe misy. Muzyka, która wieszczy przyszłość… 

więcej
 
Grecja Epidauros

Lubię odwiedzić Epidauros w czasie pobytu w Grecji. Lubię – bo tam zwykle troszkę ciszej, niż na obleganym przez turystów Akropolu. No może nie w samym teatrze ale gdy się zapuścić trochę w lewo, za muzeum, na teren wykopalisk i ruin – to już można kontemplować piękno antyku przy wtórze cykad. A jest tu co kontemplować. Tutaj mieściła się słynna w świecie antycznym świątynia Asklepiosa. To właściwie nie tyle świątynia co cały kompleks świątyń i zabudowań (także jeden z największych i najlepiej zachowanych teatrów) „szpitalnych” – domy dla pacjentów i pielgrzymów, poczekalnie, łaźnie, pomieszczenia do zabiegów medycznych lub magicznych, sale do ćwiczeń itd. Przecież Asklepios opiekował się medycyną!  W sanktuarium hodowano węże. Ich widok miał zbawienną moc dla chorych, którzy przybywali tu szukając uleczenia. Przecież pod postacią węża ukazywał się sam Asklepios. Może więc któryś z gadów to sam bóg… Od starożytności wiadomo że pozytywnie nastawionego pacjenta łatwiej się leczy! Sprytne :)

Z Epidauros, a właściwie samym teatrem mam jedno przemiłe wspomnienie. Było już ciepło ale jeszcze poza szczytem sezonu turystycznego...

więcej
 
Grecja - Meteory

Pomiędzy niebem a ziemią. Kamienne kolumny, stalagmity, filary… po prostu Meteory. Z dołu – niezdobyte i gwarantujące odizolowanie od tego co doczesne; z góry dające inną perspektywę spojrzenia i bliskość chmur. Od wieków kusiły mnichów i pustelników pięknem, ciszą, trwaniem w zawieszeniu pomiędzy tym co teraz a tym co niebawem.  

Mnisi w greckich Meteorach pojawiali się od XI wieku ale pierwsze klasztory to dopiero wiek XIV. Monastyry budowano na szczytach. Trudno do nich było się dostać (wydostać też…). Dłuższy czas do wielu z nich prowadziła tylko jedna droga – swoista winda. A by być precyzyjnym, coś w rodzaju kosza lub siatki, wciągane za pomocą liny do góry. Obecnie do monastyrów można wejść po schodach (do większości też dojechać) ale i ta wspinaczka, po dość komfortowych skądinąd schodach jest nie małym wyzwaniem. Luksus schodów pojawił się, co warto zaznaczyć dopiero w latach 20-tych XX wieku! Wcześniej nawet i biskupa w koszyku wciągano na górę.  Przy czym cały proceder wzbudzał pobożność, bowiem ...

więcej
 
Gruzja - klasztor Cminda Sameba

Monastyr Camida Sameba u stóp góry Kazbek, to chyba najbardziej rozpoznawalna „pocztówka” z Gruzji. Mrowie turystów przychodzi (przyjeżdża) tu jednak głównie dla widoków i panoramy a nie samej cerkwi, która dla pejzażu soją drogą jest cudownym sztafażem. Klasztor zbudowany został na wysokości 2170 m n.p.m. Zatem – można tam albo wejść „z buta”, albo wyjechać jeepem albo konno (tę ostatnia możliwość rekomenduję :) ). Monastyr datowany jest na XIV wiek. Miejsce dość odległe, wysoko w górach… Zapewne dlatego cerkiew w XVIII wieku, służyła jako miejsce przechowania najcenniejszych relikwii Gruzji ...

więcej
 
Gruzja - Kaukaz

Niedawno znajpma przysłała mi zdjęcie z gór z podpisem „pozdrowienia od Taty”. Nie od razu „zaskoczyłam” ale po chwili przyszła refleksja. Coś w tym jest, góry mają taki panteistyczny klimat. Są ludzie, którzy góry kochają. Przestrzeń, bezmiar itd. itp. Zdobywają szczyty, a na pytanie po co, odpowiadają – bo są. Nie należę do takowych. Czasem jednak gdy zdarzy mi się np. przejeżdżać przez pasma górskie, wpadam w zachwyt. Połączenie barw, światła, wyłaniających się kolejnych planów! Niewielu artystów jest w stanie uchwycić ten ułamek sekundy w którym doświadcza się prawdziwego zachwytu. Takie wspomnienia towarzyszą mi na myśl o gruzińskim Kaukazie. Gdy podróżuje się Drogą Wojenną, niemal za każdym „zakrętem” wyłania się coraz cudowniejszy widok. Połacie zieleni przechodzą w błękit nieba, czasem gdzieś wyłonią się ostre brunatne skały a czasem żółcieniem kuszą wyplute z głębin ziemi minerały, połyskuje gdzieś sącząca się woda…

więcej
 
Gruzja - Uplisciche

Jedno z najstarszych miast w Gruzji to Uplisciche. I jeśli ktoś wizualizuje sobie miasto we współczesnym tego słowa znaczeniu – jest w błędzie! To - było warownią na szczycie wzgórza. Trudno dostępne, wyniosłe, i wyglądało trochę… jak kopiec termitów. Całość, datowanego na ok V w. pne (oczywiście początki i pierwsze budowle, bo kompleks uzupełniany kolejnymi, był do wieków średnich), podzielona jest na trzy połączone ze sobą przestrzenie. To niezwykły mix elementów pogańskich i chrześcijańskich; w miejscu składania pogańskich ofiar z ludzi i zwierząt z czasem wzniesiono chrześcijańskie świątynie. Sacrum i profanum; tu teatr rodem z antyku, a obok...

więcej
 
Gruzja - Wardzia

Żyć jak kret. Ani w przenośni, ani tym bardziej dosłownie – nie wyobrażam sobie. Najwyraźniej, nie mam aż tak wielkiej wyobraźni jak sądziłam… Istniało bowiem niegdyś podziemne miasto. To znaczy nie do końca podziemne… raczej wykute w skale… albo jeszcze lepiej – we wnętrzu góry. Tak, to ostatnie określenie najlepiej oddaje istotę gruzińskiej twierdzy Wardzia (ვარძია). Wzniesiona (lepiej chyba rzec - wykuta) została na przełomie XII i XIII wieku. Większość prac wykonano z inicjatywy królowej Tamar z rodu Bagratydów – jednej z najwybitniejszych władców Gruzji (na ścianie cerkwi do dziś zachował się portret królowej. Zważywszy na czas powstania – raczej wiernie ukazujący jej urodę). Gigantycznych rozmiarów twierdza, z pełną infrastrukturą, rozmieszczona na trzynastu kondygnacjach, mogła pomieścić do 60 tys. ludzi! I całe to gigantyczne „mrowisko” ukryte było całkowicie przed wzrokiem ludzkim. Dosłownie schowane we wnętrzu góry. ...

więcej
 
Hiszpania - Figueres

Muzeum z jajami. Nie, nie! To żaden wulgaryzm ani figura retoryczna! Muzeum Salvadora Dali w Figueres jest par excellence z jajami. Cały budynek, wnętrze i plac przed, udekorowany jest mniejszymi i większymi jajkami. W swoim rodzinnym mieście, Dali założył muzeum w budynku starego teatru miejskiego. Muzeum godne pokręconego geniuszu artysty! W sumie to rodzaj mauzoleum, bo prochy twórcy umieszczone zostały pod granitową płytą we wnętrzu gmachu. Najsłynniejszych dzieł Salvadore tu nie ma ale te, które wypełniają wnętrza – wprowadzają w świat sennych iluzji, fantazji, wizji. To labirynt pokręconych myśli i wizualizacji Salvadora… Gdy się raz przekroczy próg – trudno z tego labiryntu wyjść, znacznie łatwiej jest się zagubić… A skąd te jajka? To jeden z częściej powtarzających się motywów w twórczości Dalego. Podobno zwykł mawiać ze „wykluł się z jajka” (I chyba trochę w to wierzę :) ). Najczęściej symbol ten wykorzystywał jako ...

więcej
 
<<  poprzedni  1   2   3   4   5   6   7   8   9   10   następny  >> 
 
© 2018 lucynarotter.com.pl | Tworzenie stron internetowych