Łódź to takie miasto, które od początku powstawała przy współudziale, alfabetycznie – Niemców, Polaków, Rosjan i Żydów. I mniejszych społeczności innych narodowości też. Taka „ziemia obiecana” (i nie przypadkiem używam tego określenia 😉 ) Ci którzy się tutaj osiedlali, mieli nadzieję na poprawę swojej sytuacji ekonomicznej, sukces, szczęście, awans społeczny… Kiedyś spacerując po Łodzi zaczęłam wyłuskiwać z przestrzeni miasta ślady kolejnych grup narodowych (często też religijnych w podobnym podziale). Na przykład. W Łodzi przed wojną było jakieś 250 synagog. W większości małe prywatne. Kilka było pięknych, z rozmachem architektonicznym wniesionych. Na przykład Wielka Synagoga wzniesiona w XIX wieku z fundacji łódzkich fabrykantów, albo Litwaków, albo Alte Szil – główna synagoga gminy… Dzisiaj pozostały po niech co najwyżej tablice upamiętniające miejsce gdzie stały. W Łodzi są dwie synagogi. Jedna na Pomorskiej – czynna. Tam działa gmina. Druga na podwórku kamienicy przy ul. Rewolucji 1905. Trudno ją zobaczyć bo domofon w bramie… Mały budynek synagogi ogrodzony płotem z siatki. Chyba nie bardzo jest używana. Ale przynajmniej budynek się zachował! I tak sobie łażąc pomyślałam… Serio??? To wszystko (plus cmentarz żydowski) co zostało po całej społeczności, która do powstania i rozwoju miasta się przyczyniała??? Tylko tyle zostało???? Ale zaraz olśnienie przyszło! No przecież społeczność żydowska to nie tylko same synagogo! Pałac Izraela Poznańskiego to jeden z bardziej okazałych budynków w mieście. Teraz jest tam Muzeum Miasta Łodzi. Ale pałac wzniósł Izrael Poznański jako mieszkanie dla siebie i swojej rodziny. Że z rozmachem? A co? Nie wolno? 😊 Podobno gdy architekt zapytał zleceniodawcę, w jakim stylu ma wybudować pałac – Poznański odpowiedział: „We wszystkich! Stać mnie.” No i powstała – największa rezydencja fabryczna w Polsce! Hilary Majewski projekt rozpoczął a potem rozbudowali pałac Adolf Zeligzon i Franciszek Chełmiński. Tuż obok pałacu była fabryka Izraela Poznańskiego. Budynki się zachowały w dobrym stanie W 2006 roku budynki odrestaurowano i obecnie mieści się tu centrum handlowo rozrywkowe „Manufaktura”. Przyznam, że zupełnie fajnie zagospodarowano tę przestrzeń. Klimatyczne wrażenie robi zwłaszcza wieczorową porą. A ul. Piotrkowska! Dwa piękne pomniki łodzian. Artur Rubinstein siedzi przy fortepianie, a Julian Tuwim przysiadł zamyślony na ławce. Pewnie obmyśla kolejny wiersz… A gdy do jednego z podwórek wejść – to zupełnie fajnie zachowana suka. Wiem, wiem 😊 Polskim czytelnikom umiarkowanie się to słowo z architekturą kojarzy 😊 Suka to namiot na święto Sukkot. Budowane są zwykle w wersji namiotu lub szałasu jedynie na święto, ale bywało też, że były takie całoroczne. To znaczy cały rok były formą balkonu lub jakiegoś wykuszu czy lekko zabudowanego tarasu który na sukę w Sukkot można było łatwo przerobić. Sporo też mieszkań, domów, kamienic i pałacyków, które budowane były i zamieszkiwane przez żydowskich mieszkańców miasta. No i cmentarz oraz Park Ocalałych – ale to na kolejną opowieść zostawię. A tym czasem dosiądę się do Tuwima. Może mi na ucho powie swój wiersz o Łodzi… „Gdy kiedyś czołem dosięgnę gwiazd I przyjdzie chwały mej era, Gdy będzie o mnie kilkaset miast Sprzeczać się, jak o Homera,
Gdy w Polsce będzie pomników mych Więcej niż grzybów po deszczu, I w każdym mieście zacznie się krzyk: „Ja Ciebie wydałem, wieszczu!” –
Niechaj potomni przestaną snuć Domysły „w sprawie Tuwima”, Bo sam oświadczam: mój gród – to Łódź, To moja kolebka rodzima!
Niech sobie Ganges, Sorrento, Krym Pod niebo inni wynoszą, A ja Łódź wolę! Jej brud i dym Szczęściem mi są i rozkoszą!
Tu, jako tyci od ziemi brzdąc, Zdzierałem portki i buty, Tu belfer, na czym świat stoi klnąc, Krzyczał: „Ty leniu zakuty!”
Tu usłyszałem burz pierwszych grom I pierwsze muzy szelesty! (Do dzisiaj stoi ten słynny dom: Andrzeja, numer czterdziesty.)
Tu przez lat dziesięć, co drugi dzień, Chodziłem smętnie do budy, Gdzie jako łobuz, pijak i leń Słynąłem, ziewając z nudy.
I tu mi serce na wieczność skradł Ktoś cichy i modro-złocisty, I tu przez siedem ogromnych lat Pisałem wiersze i listy…”
Z przyjemnością zapraszamy do udziału w VIII Międzynarodowej Konferencji, poświęconej interdyscyplinarnej refleksji nad funkcjonowaniem człowieka w jej poznawczych, percepcyjnych i edukacyjnych wymiarach w kontekście trwającej transformacji w kierunku ery sztucznej inteligencji (AI). Konferencja stanowi najnowszą odsłonę cyklu spotkań akademickich organizowanych przez Polish University Abroad w Londynie.
26th – 28th Czerwca 2026. Możliwość uczestniczenia online (linki do paneli – w programie).
Będę miała przyjemność też wygłosić na konferencji referat „Od igły do algorytmu – technologiczna rewolucja w modzie”.
Religie Księgi: judaizm, chrześcijaństwo i islam. W Stambule są w komplecie.
Najstarszą religią jest judaizm. Społeczność żydowska mieszkała tu już w czasach Bizancjum. Wtedy w mieście działały trzy synagogi. Teraz w Stambule, to głównie judaizm w wersji sefardyjskiej. Największa grupa Żydów z Hiszpanii przeniosła się tu w XV wieku gdy w Hiszpanii wybuchły prześladowania. Wówczas sułtan Bajazyd II wysłał okręty na ratunek prześladowanym w Hiszpanii, Żydom i Muzułmanom. Przesiedlili się też do Stambułu Żydzi z Italii. W XIX a potem w XX wieku dołączyła niewielka grupa Żydów Aszkenazyjskich z różnych miejsc Europy oraz Romanioci i Żydzi syryjscy. Przesiedleńcy (od XV wieku począwszy) przenosili wraz z dobytkiem też wiedzę i doświadczenie. Przykładem drukarnie Gutemberga, rozwój medycyny, bankowości itd. Aktualnie w Stambule działa 26 synagog. Najważniejszą jest Synagoga Neve Shalom. Zbudowana w połowie XX wieku według projektu Elyo Ventury i Bernara Motola. Ale mnie się bardziej podoba XIX wieczna Synagoga Hemdat Israel. 🙂 Jasna, przestronna z gustownym wystrojem wnętrza. Jasna, przestronna z gustownym wystrojem wnętrza. Jedna z najstarszych zachowanych synagog to Ahrida w Stambule. Jej powstanie datowane jest na XV wiek. Jest też Synagoga aszkenazyjska zwana austriacką – bo Żydzi z Austrii ją ufundowali. Solidny, strzelisty w sumie, z ciemnego drewna Aron Ha-Kodesz… Ciemne, drewniane ławki poukładane karnie w rzędach… Nie ma wątpliwości, że to austriacka robota! 😉
Gdy Stambuł był jeszcze Konstantynopolem – narodził się tutaj wschodnia wersja chrześcijaństwa. Miasto przechodziło różne koleje ale Patiarchat Konstantynopola nieprzerwanie działa. Oprócz niego też kilka innych wersji chrześcijańskich Kościołów: Ormiański, Syryjski Ortodoksyjny, Bułgarski Prawosławny, Grecki Prawosławny, Katolicy Lewantyńczycy… Są też niewielkie grupy Włochówm, Niemców, Polaków i Bośniaków – praktykujących różne odłamy chrześcijaństwa. Jakie zabytki i miejsca kultu wymienić? Ponad 120 kościołów różnorakich działa… Na przykład bazylika św. Antoniego Padewskiego. Ale… Najbardziej z chrześcijaństwem kojarzy się meczet. 😉 Hagia Sophia czyli kościół Mądrości Bożej. Powstał z inicjatywy cesarza Bizancjum Justyniana I Wielkiego, choć pierwsza jej wersja zaczęta była już za Konstantyna. Świątynia była giiiigantyczna! I robiła prawdziwie wrażenie. Zwłaszcza „lewitująca” nad bryłą, gdy się spogląda stojąc we wnętrzu – kopuła. W środku w głowie się kręciło do połyskujących cała tęczą barw mozaik. Kościół przechodził różne koleje losu: zawalenie się kopuły, ikonoklazm, trzęsienia ziemi, krucjaty, zamianę na meczet, potem muzeum… W XV wieku ostatni raz odprawiona została tu liturgia. Aktualnie Hagia Sophia jest czynnym meczetem i równocześnie muzeum. Dla zwiedzających udostępnione są części na galeriach, gdzie podziwiać można zachowane fragmenty mozaiki. Niektóre z nich są przysłonięte tak by nie były widoczne z dołu – gdzie muzułmanie modlą się. Islam zabrania przedstawień figuralnych…
No właśnie, islam. Najwięcej w Stambule obecnie meczetów co zrozumiałe w sumie. Pierwszy powstał około XIV wieku a teraz jest ich ponad 2 tys.! Do jednych z piękniejszych należy Błękitny Meczet. Dlaczego błękitny – no widać! Zbudowany na samym początku XVII wieku za panowania Ahmeda I. Klasyczna osmańska architektura. A w środku tysiące płytek ceramiki iznickiej – i w związku z tym, środku i na zewnątrz niebieski. Okazały i z rozmachem. No i stoi naprzeciw Hagia Sophia, którą miał przyćmić…
Bizancjum, czyli Konstantynopol, czyli Carogród, czyli Stambuł… Miasto kalejdoskop. Zmieniały się nazwy jak w kalejdoskopie a za tym postępowały też zmiany religii… A może to jednak nie kalejdoskop? Może to mozaika? Przecież niezmiennie z synagog dochodzą śpiewy „Lecha Dodi, likrat kala”… w kościołach słychać organy lub chóry, a z minaretów nawołują muezini…
„Kim ty jesteś dla mnie”… powietrzem, wodą, słońcem za dnia, księżycem nocami, zapachem jaśminu wiosną, orzeźwiającym szumem fal morskich latem, złotem liści jesienią, diamentami iskrzącego się śniegu zimą… Tak zwyczajnie – wszystkim…
I wiecie co? Na koncercie Janusza Radka i Adama Drzewieckiego – zdecydowanie to poczułam! Projekt Poświatowska/ Radek Och… Jak Poświatowska potrafiła pięknie pisać o miłości! A jak Radek pięknie potrafi o miłości śpiewać! Gdy jest taki team – projekt nie może się nie udać. Nowe aranżacje, czasem zaskakujące mocno. Muzyka, która otula, niesie, pieści każde słowo wiersza. Dla mnie – „Czekam kochanie” zabrzmiało cudnie. Nadal mi w głowie dźwięczy. A i komentarz Janusza Radka pomiędzy kolejnymi utworami, lekko przyciszonym, ciut erotycznie brzmiącym głosem, przyprawiony ciut ciut żartem i mrugnięciem oka. Koncert w krakowskiej „Alchemii” był pyszny!
Było o… znaczeniu fatałaszków w kulturze! (to w związku z „Z wieszaka historii”) I było o… dziedzictwo chcianym i niechcianym (to w związku z „Dziedzictwem chcianym i niechcianym” napisanym z Piotr Legutko) I było o… tym jak rozpoznać świętych w ikonografii (to w związku z „Jak czytać wizerunki świętych” napisanym z Józef Marecki) I było o ubiorach mówiących (to w związku z „Co można opowiedzieć ubiorem” napisanym z Dariusz Pawelec ) Dodam, że wszystkie te publikacje wydało Wydawnictwo Avalon
A cudnie rozmowę poprowadził na antenie Radio Opole, red. Witold Sułek (Witek Łoś) w audycji „Wszystko o literaturze”
A gdyby ktoś chciał posłuchać to podaję link do 👉 podcastu
dr hab Ewa Horyń prof. UKEN oraz dr PawełKrokosz wpadli na świetny pomysł i pysznie wydarzenie zorganizowali.
Też miałam przyjemność powiedzieć o soli Było o tym – jak ważna jest sól w rytuałach i obrzędach religijnych, jak kiedyś gdy świątynia w Jerozolimie istniała solono ofiary dla Ha.szem i dlaczego teraz zawsze jest na stole Szabatowym I było o królowej Sabie która ofiarowała beczkę soli Salomonowi, i o tym kiedy sól symbolizuje przymierze, a kiedy bezpieczeństwo a kiedy przemianę…
Cóż… sól podobnie jak wiedza jest cennym skarbem… Co w kontekście konferencji naukowej wydaje się zostało uzasadnione należycie!