Jubileuszowy, bo 30 Wielkanocny Festiwal Ludwiga van Beethovena bez fizycznej obecności Maestro Krzysztofa Pendereckiego i Pani Elżbiety Pendereckiej… Ale godnego kontynuatora i następcę Państwo Pendereccy zyskali w osobie wieloletniego współpracownika dr Andrzeja Gizy – obecnie prezesa zarządu i dyrektora generalnego festiwalu. Godnie uczcił jubileusz, zapraszając na festiwal samą śmietankę wśród najzacniejszych muzyków świata. A i program festiwalu różnorodnością kusi i nęci by w kolejnych wydarzeniach uczestniczyć. Główny nurt wydarzeń – w Warszawie. Ale koncerty i wydarzenia towarzyszące także w Krakowie, Lublinie, Gdańsku Katowicach czy Łodzi.
Trzy koncerty symfoniczne w Krakowie. W pierwszym dniu z typową dla siebie ekspresją, orkiestrę poprowadził Jean-Luc Tingaud. Przy fortepianach zasiedli pochodzący z Korei bracia Hyo Lee, Hyuk Lee, a w programie Haydn, Beethoven, Mozart…
Kolejny koncert poprowadził Jong-Jie Yin. Zupełnie inna dynamika. Niezauważalne niemal gesty, znaczące spojrzenie, delikatne skinienie głową wystarczały by koncertowo poprowadzić orkiestrę Sinfonietta Cracovia. Za to pianista Maxim Lando – to gejzer emocji i żywiołów! Jak on wykonał Bizeta na bis!!! WOW!!!
No i koncert na krakowski finał Za pulpitem dyrygenckim stanął i brawurowo orkiestrę poprowadził Dawid Runtz. No i Arabella Steinbacher – jedna z bardziej cenionych na świecie współczesnych skrzypaczek. Pięknie wyglądała i cudownie wykonała między innymi Brahmsa.
I po każdym koncercie brawa na stojąco! I brawami publiki wywoływane bisy! A to tylko wydarzenia z Krakowa… W sumie nie dziwię się jakoś wyjątkowo mocno, że Festiwal ma swoją ugruntowaną markę i uważany jest za jeden z bardziej znaczących festiwali muzyki klasycznej, który przyciąga nie tylko rzesze melomanów ale i samą śmietankę artystów z całego świata.